mapa

aktualności
More News...
OSIEDLE POMNIK
Decyzję o budowie podjęto bez większych kontrowersji; pozostawał jeszcze wybór koncepcji architektonicznej. Początkowo Biuro Odbudowy Stolicy brało pod uwagę powrót do pomysłów rozważanych jeszcze podczas okupacji. W 1947 r. zmaterializowały się one w projekt, firmowany przez tercet „warszawskich tygrysów”: Wacława Kłyszewskiego, Jerzego Mokrzyńskiego i Eugeniusza Wierzbickiego. Wizja „funkcjonalnej śródmiejskiej dzielnicy mieszkaniowej” nawiązywała do przedwojennych wzorców, sprawdzonych m.in. na Żoliborzu. Zakładano zabudowę 4 i 11 piętrową z dużymi mieszkaniami, budynkami korytarzowymi, sytuowanymi luźno w zieleni, tworzącymi „jednostki sąsiedzkie z podstawowymi obiektami usługowymi”. Ślady tamtych założeń widać dziś najlepiej na Muranowie Południowym, w rejonie ul. Karmelickiej (na tyłach al. Solidarności), gdzie stanęły dwupiętrowe, zgrabne budynki w formie domków wielorodzinnych, przypominające typowe przedwojenne realizacje warszawskiego Zarządu Osiedli Robotniczych.

Koncepcja jednostki sąsiedzkiej wywodziła się z lat 20. XX w. i przywędrowała z ojczyzny kapitalizmu, Stanów Zjednoczonych. Przetestowano ją najpierw w Nowym Jorku, tworząc plany regionalne i budując osiedla stanowiące zamknięte mikrokosmosy. Jednostka liczyła po 5-6 tys. mieszkańców. Trzy jednostki stanowiły dzielnicę, odpowiednik miasteczka, w którym wszyscy się znają i utrzymują sąsiedzkie stosunki. W granicach każdej z dzielnic miało być wszystko, czego człowiek potrzebuje na codzień: szkoły, przedszkola, garaże, sklepy, przychodnia, plac zabaw, kino, teatr. Chodziło o to, by ułatwić jej rezydentom życie, uwalniając ich m.in. od konieczności przemieszczania się do odległych rejonów miasta, żeby załatwić sprawunki. Pierwotny Nowy Muranów miał być więc tworzony dla ludzi, a nie dla socjalistycznych idei.


Architekci skoncentrowali się też na rozwiązaniach komunikacyjnych. Proponowali, by wytyczyć na Muranowie przelotowe arterie, rozmieszczone co 300 – 400 metrów, częściowo oparte na przedwojennej siatce głównych ulic takich jak Nowolipie, Leszno czy Gęsia (dziś Anielewicza). Przywołali też planowaną już w 1915 r. przez Tadeusza Tołwińskiego nową aleję, będąca przedłużeniem alei Niepodległości i Topolowej (dziś Chałubińskiego), która miała stanowić główną trasę południe-północ i łączyć resztę Warszawy z nową dzielnicą północną - Żoliborzem. Jej równoległym odpowiednikiem od wschodu miała być nowa arteria przebita przez gruzy, bez oglądania się na siatkę przedwojennych ulic, z placu Bankowego do wiaduktu nad koleją obwodową i dalej istniejącą ul. Mickiewicza na Żoliborz. Wokół niej miały koncentrować się najważniejsze obiekty kulturalne, usługowe i handlowe, z centralnym ośrodkiem administracyjnym, na którego siedzibę przewidziano – po odbudowie - monumentalny gmach wspomnianego już byłego wojskowego więzienia na rogu Zamenhofa i Gęsiej (dawne Koszary Artylerii Koronnej z 1874 r.) Na planach Muranowa architekci zaznaczyli też linię metra, określanego wówczas jako Szybka Kolej Miejska.

Plan projektowanego osiedla na Muranowie, źródło: "Architektura" nr 9/1949 (Muranów, Młynów)
Z projektu „warszawskich tygrysów” zrealizowano dwa podstawowe założenia komunikacyjne, w dodatku w odwrotnej kolejności i ze sporym opóźnieniem. Najpierw przebito – częściowo na miejscu przedwojennej ul. Przejazd, częściowo Nalewek - szeroką aleję na wschodzie, która tylko przez dwa lata (1947-48) nosiła używaną w projektach nazwę Nowomarszałkowskiej, potem szybko nadano jej imię komunistycznego działacza Marcelego Nowotki, a wreszcie w 1990 r. na al. gen. Władysława Andersa. Dopiero w latach 60. ukończono wytyczać na zachód od niej monumentalną al. Marchlewskiego, obecną al. Jana Pawła II.

Tak miał wyglądać Muranów według wizji "tygrysów" - jedenasto- i trzykondygnacyjne budynki przeznaczone dla ok. 40 tys. mieszkańców. Źródło: "Architektura" nr 1/47

Takie budynki powstałyby na Muranowie, gdyby zrealizowano wizję "tygrysów". Źródło: "Architektura" nr 1/47
Stworzenie Nowego Muranowa – jak wówczas mówiono o przyszłym osiedlu – powierzono zespołowi pod kierunkiem innego architekta z przedwojennym dyplomem, prof. Bohdana Lacherta, który – przynajmniej początkowo - w dużej mierze bazował na pomysłach „tygrysów”. Tak zaczęła materializować się utopia, która w założeniu jej autorów – obok Mariensztatu – miała być jedną z najpiękniejszych dzielnic Warszawy.












