mapa

aktualności
More News...
KRYTYCZNIE O MURANOWIE
W nr 5/1949 r. miesięcznika „Architektura” ukazał się pierwszy krytyczny artykuł Jerzego Wierzbickiego na temat nowego osiedla. Autor stwierdzał, że twórca południowej części Muranowa – Bohdan Lachert – stanął przed niezwykle trudnym zadaniem. „Najpoważniejszą trudnością stworzenia koncepcji była doszczętna pustka i martwota terenu. Stworzenie nowej kompozycji, jeżeli nie ma żadnych topograficznych punktów zaczepienia, żadnego zadrzewienia, zabytków, żadnych osi, perspektyw, widoków jest zadaniem niezwykle trudnym” – pisał Wierzbicki, choć równie dobrze taki brak punktów odniesienia przez architekta mógł być poczytany za zaletę – skoro nic nie ograniczało jego fantazji. „Ogólna koncepcja jest logiczna – pisał Jerzy Wierzbicki – wnętrza bloków mają zabudowę obniżoną, przestrzeń wypełniona jest światłem, słońcem, projektowana jest wszędzie zieleń przydomowa.” A jednak „zestaw tych kilkunastu bloków nie wprowadza momentów specjalnie ciekawych. Całość jest monotonna, sztywna i linearna, wszechwładnie na całym terenie panuje kąt prosty”. Nie podobały mu się ani sklepy umieszczone od strony północnej w klatkowcach i galeriowcach („przytłaczająca jednostajność i segmentowość”, ‘nie tworzą żadnych interesujących wnętrz”) ani budynki użytkowe: szkoły, przedszkola i żłobki. Przedszkola i żłobki były jego zdaniem zbyt małe, tym samym sprawiając wrażenie „przyduszonych” wyższą i dłuższą architekturą mieszkalną. Reprodukcja oryginalnych rysunków Bohdana Lacherta za "Architekturą" nr 5/1945 r. Autor narzekał, że ani Pałac Mostowskich, ani gmach sądu przy ul. Leszno (dziś al. Solidarności) nie otrzymały właściwych odpowiedników w sąsiedztwie, że wielki łuk w bloku nad kinem Muranów nie wiąże się z otoczeniem i prowadzi donikąd, stanowiąc tylko „martwy element dekoracyjny”. O budynkach naprzeciw gmachu sądów pisał: „ Parterowa zabudowa bloku mieszkalnego niepotrzebnie przewęża Trasę W-Z” (…) To parterowe skrzydło i plastycznie sprawia wrażenie nieprzyjemne, i wyczuwa się brak kompozycyjnego połączenia z blokiem mieszkalnym, który jest jakby odgrodzony od ulicy. Przesłonięcie tarasu gruzowego mąci czystość rozwiązania terenowego. Dla mieszkańców niższych kondygnacji powoduje bardzo przykry wgląd na nieestetyczne pokrycie dachowe parterowego pawilonu, a w lecie przegrzane, lub przesycone kurzem powietrze uderza prosto w okna” (z tymi akurat argumentami trudno dziś się nie zgodzić). Podobnie jak z zarzutami dotyczącymi szczupłości powierzchni mieszkalnej, wynikającej z obowiązujących wówczas standardów, oraz rozplanowaniem mieszkań, uniemożliwiającym ich wietrzenie na przestrzał (zwłaszcza w klatkowcach, gdzie, jak wyliczył Wierzbicki, prawie połowa z nich ma okna na stronę zachodnią, co „w lecie jest szczególnie uciążliwe i męczące”. Zwracał uwagę na negatywne skutki budowy osiedla na tarasie gruzowym: „ Nasyp ten spowodował bardzo głębokie fundamentowanie, które jednak wypadło taniej niż oczyszczanie całego wielkiego obszaru z gruzu.” (…) „Urządzenie jednak skarp, bardzo licznych schodów zewnętrznych doprowadzających do wszystkich wejść i klatek schodowych, które powstały na dawnym poziomie, jest kłopotliwe. Zwłaszcza utrzymanie, konserwacja i oczyszczanie tych schodów ze śniegu czy lodu wymaga stałego nakładu pracy.” "O koszarowości tych bloków mówiło się w rozmowach koleżeńskich, nikt nie wystąpił z wyraźną krytyką publiczną...." Fot. B. Chomątowska Autor dostrzegał też niespójności, jakie wynikły z „upiększania” pierwotnych projektów – rzekomo na wniosek mieszkańców, którzy źle czuli się psychicznie w pełnej „skoszarowanych” i jednostajnych budynków dzielnicy: „Pozostały więc i obramowania otworów, i pasy poziome, i ogólne proporcje całości. (…) Wykonane nowe fasady wprowadziły więcej światła, ożywiły poszczególne bloki, charakterem swym odwracając się od modernizmu, ale nie mogą dać rozwiązania całkowicie harmonijnego. Elementy zdobnicze w kształcie pinakli, piramidek nie wiążą się z całością, ich sytuacje są dość przypadkowe. Intarsje zastosowane na fragmentach ścian, wypadły blado. Brak podokienników osłoniętych blachą powoduje silne zaciekanie murów, co już po kilku miesiącach daje ciemne smugi na nowych fasadach. Wrażenie ogólne dla mieszkańców jest jednak korzystniejsze. Całe osiedle wypada w tonacji jaśniejszej i radośniejszej(…)” "Elementy zdobnicze nie wiążą się z całością..." Fot. Piotr Perzyna Wierzbickiemu nie podobały się prefabrykowane galerie i balustrady galerii z betonowych segmentów: jego zdaniem nadmiernie obciążały budynki i nużyły monotonią, zamiast być jak najbardziej niewidoczne. Galerie, jak zauważał, nie sprawdzają się w polskim klimacie: odśnieżanie i usuwanie lodu „jest bardzo kłopotliwe, mimowolne zaglądanie do cudzych mieszkań nieprzyjemne dla jednej i drugiej strony. W punktowcach w mieszkaniach środkowych, powierzchniowo najmniejszych, zastosowanie dużych okien na całej szerokości ściany zewnętrznej, utrudnia w znacznym stopniu ustawność wnętrza”. Mieszkańcy wprowadzają się do jednego z bloków na Muranowie. Fot. Zbyszko Siemaszko. Zdjęcie pochodzi z książki-albumu "Warszawa.Ballada o okaleczonym mieście", Wydawnictwo Baobab & Polska Agencja Fotografów, 2006 r. „Należy jednak - jak podkreśla na koniec Wierzbicki - właściwie ocenić ogromny wysiłek autora, pracowni całej i ogromnej rzeszy wykonawców, którzy w ciężkich warunkach przezwyciężali wielkie trudności i w tak krótkim czasie na pustkowiu, gdzie przed 4 laty mieszkało sto kilkanaście osób i murawa pokrywała gruzowisko dzielnicy północnej, stanął nowy Muranów, miejsce zamieszkania kilkudziesięciu tysięcy ludzi, szczęśliwych z posiadania własnych wygodnych mieszkań i z ufnością patrzących w przyszłość”. Nowi mieszkańcy Muranowa w swoim nowym mieszkaniu, lata 50. Może ktoś rozpozna się na zdjęciu? Fot. Zbyszko Siemaszko. Zdjęcie pochodzi z książki-albumu "Warszawa.Ballada o okaleczonym mieście", Wydawnictwo Baobab & Polska Agencja Fotografów, 2006 r. Podpis pod zdjęciem: "Małe, ciasne ale własne. W zburzonym mieście nawet maleńkie mieszkanie na Muranowie było w latach 50. szczytem marzeń. W pokojach kładziono sosnowe lub dębowe klepki podłogowe. Lakierów do parkietu jeszcze nie znano. Pozostawały rozpuszczalniki, pasta do podłóg i mozolne froterowanie. Przed świętami na klatkach schodowych unosił się zapach pasty."

Jerzy Wierzbicki wytykał też Lachertowi, że osiedle nie ma zdecydowanego ośrodka – wbrew pierwotnym planom. „Jeżeli ze względów oszczędnościowych realizację pewnych obiektów predestynowanych na stworzenie nowego centrum trzeba było odłożyć i w związku z tym przeniesiono jego lokalizację w przyszłości dalej na północ – to jednak już z tych elementów, które zrealizowano, ale pogubiono w całej dzielnicy, ten ośrodek mógł powstać.” I przeciwstawiał Muranów wybudowanemu niemal równolegle Mariensztatowi, który dysponował własnym rynkiem.
Elewacja typowego klatkowca. Reprodukcja oryginalnych rysunków Bohdana Lacherta za "Architekturą" nr. 5/1945 r.
Autorowi artykułu najtrudniej jednak było pogodzić się z „wyrazem architektonicznym Nowego Muranowa”. Oddajmy mu znów głos: „Przed trzema z górą laty na pokazie biur projektowanych w auli Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej wystawione projekty bloków mieszkalnych Muranowa budziły poważne wątpliwości. O koszarowości tych bloków mówiło się jednak w rozmowach koleżeńskich, nikt nie wystąpił z wyraźną krytyką publiczną Muranowa. Jeden z kolegów odniósł się tylko krytycznie do całej działalności ZOR-u, twierdząc że brak koncepcji plastycznej we wszystkich projektach jest bezapelacyjny – otrzymał jednak odprawę dość ostrą, że najlepsi mieszkaniowcy pracują nad tymi zagadnieniami i obawy wysunięte są nieuzasadnione. Obiekty znajdujące się w pierwotnie projektowanej fakturze przytłaczają monotonią, są smutne, szare, wszystkie takie same ze względu na ilość kondygnacji, orientację, przeznaczenie. Gruzowy pustak wypełnia ściany, betonowe obramienie, obiega okno i znaczy gzyms budynku. Kolorystyczne połączenie tych tworzyw byłoby do przyjęcia przy zastosowaniu jasnego fugowania i jasnego betonu na obramieniu. Próby takie szczęśliwie przeprowadzone w kilku miejscach wyglądają przyjemnie i w traktowaniu tym jest pewna analogia ze starą architekturą renesansową francuską, która opanowała cegłą i jasnym ciosem. Nieprześcigniętym wzorem takiej architektury jest Place Royale w Paryżu, obudowany domami o jednolitych fasadach opracowanych bardzo powściągliwie przy użyciu ciosu na podcienie obramienia otworów i gzymsowania z wypełnieniem ścian cegłą. Jeżeli jednak, krążąc po ulicach i dróżkach osiedla, nie widać nic innego poza gruzową ścianą i betonowym zwieńczeniem budynków – to rozwiązanie takie jest nie do przyjęcia i eksperyment wykonany w tak ogromnej skali był dość ryzykowny”.
Raziło go też niedbałe wykonawstwo: „znaczne odchylenia od pionu w ścianach i słupach, niektóre płyty balkonowe nie założone pionowo, lecz skośnie, niedbałe wiązanie i układanie elementów gruzowych i betonowych, słabo obsadzone w ścianach futryny drzwiowe, niestaranne wykonanie klatek schodowych, zarówno elementów betonowych, jak i poręczy żelaznych”.
Wierzbicki stwierdza, że „nowy Muranów nie osiąga pełnego pozytywnego wyrazu”. „Jest to osiedle eksperymentalne, szkoda że wykonane w takich rozmiarach w miejscu zbyt centralnym i eksponowanym”.













