mapa

aktualności
More News...
NOWA HUTA
zbudować hutę, wyczarować miasto,
wykopać z ziemi nowe Eldorado,
armią pionierską, zbieraną hałastrą
tłoczą się w szopach, barakach, hotelach,
człapią i gwiżdżą w błotnistych ulicach;
wielka migracja, skudlona ambicja,
na szyi sznurek – krzyżyk z Częstochowy,
trzy piętra wyzwisk, jasieczek puchowy,
dusza nieufna, spod miedzy wyrwana,
wpół rozbudzona i wpół obłąkana,
milcząca w słowach, śpiewająca śpiewki,
wypchnięta nagle z mroków średniowiecza
masa wędrowna, Polska nieczłowiecza
wyjęta z nudy w grudniowe wieczory...
Adam Ważyk – „Poemat dla dorosłych“
Tradycyjne animozje między Krakowem a Warszawą mogłyby zniknąć, gdyby z Muranowa i Nowej Huty zrobić osiedla partnerskie. Przy okazji można by puścić w niepamięć epizod z 14 lipca 1950 r., kiedy to nowohucki murarz Piotr Ożański (jeden z pierwowzorów filmowego „Człowieka z marmuru“ Andrzeja Wajdy), razem ze swoją brygadą ułożył 720 cegieł w ciągu godziny i 20 minut, wyrabiając tym samym 525 proc. normy i przekraczając dwukrotnie dotychczasowy rekord najlepszych przodowników z Muranowa. Zetempowska brygada Muranowa ułożyła w ciągu 8 godzin 14 000 cegieł.
Z tym partnerstwem to żart? Niekoniecznie. Oba osiedla mają ku niemu wszelkie predyspozycje.
Po pierwsze – ze względu na wiek. Muranów i Nowa Huta są w zasadzie równolatkami. Budowę pierwszych nowohuckich bloków (na osiedlu Wandy) zaczęto 23 czerwca 1949 r. na podstawie rozpisanego wcześniej konkursu. Zwycięski projekt Franciszka Adamskiego, przysłanego do Nowej Huty z warszawskiego Zakładu Osiedli Robotniczych był przeniesieniem na krakowski grunt rozwiązań sprawdzonych wcześniej w Warszawie – na pierwszym powojennym osiedlu na Mariensztacie (jedno z pięciu stołecznych „M“ – pozostałe to Muranów, Mirów, Młynów i MDM). Architektura Mariensztatu nawiązywała z kolei luźno do XVIII- wiecznej zabudowy małomiasteczkowej (punktem odniesienia nie było jednak żadne konkretne miasto, projekt oparto na wyobrażeniach projektantów, jak taka zabudowa powinna wyglądać).

Osiedle Wandy w budowie. Zdjęcie pochodzi ze strony http://www.redakcja.pl/Tekst/Historia/530159,Nowa-huta-60-lat-ludzie.html
Twórcy Muranowa i Nowej Huty czerpali z tych samych wzorców. Osiedle Wandy to niewielkie dwupiętrowe bloki mieszkalne z drewnianą więźbą i czterospadowym dachem, kryte dachówką ceramiczną. Jedno, dwu, lub trzy-pokojowe mieszkania mają wydzieloną jasną kuchnię i łazienkę, wyposażono je w elektrykę, instalację wodno-kanalizacyjną, a później także gazową. Budynki, które powstawały najwcześniej, łatwo odróżnić od pozostałych – ze względu na wspomniane już spadziste dachy, których zakazała później dyrektywa Komitetu Centralnego PZPR pod hasłem ochrony lasów.
Podobne realizacje jak na osiedlu Wandy – wolnostojące, dwupiętrowe domy mieszkalne – można znaleźć i na Muranowie w rejonie ulicy Karmelickiej. Oba nawiązują do koncepcji „jednostki sąsiedzkiej“, powstałej w USA w latach 20. XX w. Jednostka liczyła po 5-6 tys. mieszkańców. Trzy stanowiły już dzielnicę, odpowiednik miasteczka, w którym wszyscy się znają i utrzymują sąsiedzkie stosunki. W granicach każdej z dzielnic miało być wszystko, czego człowiek potrzebuje na codzień: szkoły, przedszkola, garaże, sklepy, przychodnia, plac zabaw, kino, teatr. Chodziło o to, by ułatwić jej rezydentom życie, uwalniając ich m.in. od konieczności przemieszczania się do odległych rejonów miasta, żeby załatwić sprawunki. A także raz na zawsze zerwać z estetyką XX- wiecznych kamienic, postrzeganych jako ciemne, niezdrowe, brzydkie. Stąd już blisko do idei „maszyny do mieszkania“ Le Corbusiera, według którego architektura powinna pełnić przede wszystkim funkcje użytkowe. Polskimi odpowiednikami Corbusiera byli między innymi twórcy Muranowa, przedstawiciele przedwojennej awangardy architektonicznej – Stanisław i Barbara Brukalscy oraz Bohdan Lachert. To, że socrealizm kazał „socjalistyczną treść“ w architekturze ubierać w „narodowe formy“, nie powinno przysłonić faktu, że oryginalna koncepcja nowohuckiego osiedla (podobnie zresztą jak Muranowa) wcale nie była radzieckim wynalazkiem, jak mogłoby się dziś wydawać niektórym.
Zarówno Muranów, pomyślany jako jedyne na świecie „osiedle-pomnik“, jak i Nowa Huta, pierwsze wzorcowe miasto Nowej Socjalistycznej Polski to swego rodzaju utopie. Socjalistyczna władza zdecydowała o budowie kombinatu w ramach sześcioletniego planu uprzemysłowienia kraju, pieniądze na ten cel popłynęły ze Związku Radzieckiego. Pierwotnie huta miała powstać koło Dzierżna na Śląsku, dopiero w 1949 r. zmieniono lokalizację na wieś Mogiła pod Krakowem. Częściowo w odwecie za prestiżową porażkę - w wyborach z 1947 r. (i tak sfałszowanych) dostała w tym inteligencko-mieszczańskim mieście najgorszy wynik w kraju, częściowo z ideologicznych względów (uprzemysłowienie, stworzenie „nowego socjalistycznego człowieka“, edukacja robotników etc.) O ile jednak Nowa Huta, idealne miasto przemysłowe PRL, powstała najpierw w wyobraźni decydentów, a projektanci dopasowywali do niej później swoje wizje, to pomysł „osiedla-pomnika“ sformowanego przy wykorzystaniu gruzów warszawskiego getta był w dużej mierze autorską koncepcją Bohdana Lacherta. Druga zasadnicza różnica polega na tym, że o ile Muranów został w dużym stopniu wymuszony względami praktycznymi – trudno byłoby zaakceptować tak olbrzymie gruzowisko w centrum Warszawy – to pod budowę Nowej Huty wykarczowano podkrakowskie wsie Mogiła, Pleszów i Krzesławice, płacąc wywłaszczonym rolnikom groszowe odszkodowania. „Za mórg ziemi kupiłem żonie buty, a sobie cygarniczkę” – jak podsumował to jeden z nich.

Zderzenie dwóch światów. Zdjęcie pochodzi z wystawy "Nowa Huta - najmłodsza siostra Krakowa", plac Centralny w Nowej Hucie, lipiec-wrzesień 2007 r.
W przeciwieństwie do Muranowa, Nowa Huta nie ma nic wspólnego z dzielnicą żydowską – powstała na terenie rolniczych wsi. Z historią Żydów w Krakowie wiąże ją tylko jeden epizod – w miejscu, gdzie dziś stoi budynek nieczynnego już kina Światowid, w czasie wojny hitlerowcy zorganizowali żeński podobóz dla Żydówek pracujących w szwalni i magazynach. Zlikwidowano go w 1943 r., a kobiety wywieziono w nieznanym kierunku. W jakim – można się tylko domyślać....
Wreszcie – Nowa Huta miała być miastem przemysłowym. Nie powstałaby, gdyby nie pomysł budowy hutniczego kombinatu. To miasto podporządkowane jednej, podstawowej funkcji. Pod tym względem bliżej jej do niemieckiego Wolfsburga niż do warszawskiego Muranowa.

Na drugim planie kombinat. Zdjęcie pochodzi z wystawy "Nowa Huta - najmłodsza siostra Krakowa", plac Centralny w Nowej Hucie, lipiec-wrzesień 2007 r.
Podobnie jak na Muranowie, pierwotna idea architektoniczna „starej“ Nowej Huty szybko uległa wpływom socrealizmu. Dlatego spacerując Placem Centralnym i po przyległych osiedlach, można poczuć się jak w północnej (zabudowa ul. Andersa) oraz zachodniej części Muranowa (ulica Smocza między Anielewicza a Żelazną, skwer Apfelbauma). Takie same łuki, bramy, attyki, ozdobne tralki balkonów, barokowe fasady budynków, przeciwatomowe bunkry w podwórkach. Nowohuckie bloki w razie potrzeby mogły też pełnić funkcje obronne – blokada bram pozwoliłaby zamienić osiedle w fort, spośród prześwitów na attykach dachów celowaliby strzelcy, rzędy drzew przy szerokich ulicach stłumiłyby nieco efekt wybuchu, nawet atomowego. A uciec można było do schronu.... Te cechy nowohuckiej architektury sprawdziły się w praktyce nie podczas III wojny światowej, ale starć opozycjonistów z milicją i ZOMO. Podczas stanu wojennego mogli skryć się w bramach i uciec w podwórka, tworzące prawdziwy labirynt dla niewtajemniczonych.
Tym, kim dla Muranowa był Bohdan Lachert, dla Nowej Huty stał się Tadeusz Ptaszycki – architekt także, jak Lachert, urodzony w Rosji, ale nie w Moskwie, lecz Petersburgu. Na dodatek absolwent tej samej uczelni – Politechniki Warszawskiej. Przez kilka pierwszych powojennych lat działał we Wrocławiu, tworząc Dyrekcję Odbudowy tego miasta. To on, razem z zespołem kierowanej przez siebie firmy Miastoprojekt, stworzył generalny plan budowy Nowej Huty, zatwierdzony w 1950 r. Wiadomość o planie ukazała się w „Architekcie“ równocześnie z nekrologiem Józefa Stalina. Typowa socrealistyczna zabudowa Nowej Huty powstała zaledwie w ciągu trzech lat (1953-1956). Późniejsze realizacje wykonywano już z prefabrykatów betonowych. Po śmierci Stalina socrealizm stracił status dominującej doktryny, w dodatku pojawiły się nowe technologie, pozwalające budować szybciej i taniej, a na budowach zaczęto używać samojezdnych dźwigów, bez trudu przenoszących seryjnie produkowane elementy betonowe.
Ta najważniejsza, „wzorcowa“ Nowa Huta, objęta ochroną konserwatorską, opisywana w przewodnikach i obfotografowywana przez turystów z całego świata, którzy wsiadają przy krakowskim Dworcu Głównym w tramwaje jadące na wschód, żeby zobaczyć socrealistyczną utopię, która zamiast zdominować tradycjonalistyczny Kraków, została przezeń wchłonięta - to głównie Plac Centralny i odchodzące od niego ulice, wraz z osiedlami: Centrum A, B i C. Podobną architekturę ma też osiedle Stalowe i osiedle Szkolne, Centrum Nowej Huty rozplanowano według najlepszych barokowych wzorców – centralny plac, od którego promieniście wybiegało pięć szerokich alei. Co ciekawe, nawet – po zmianie ustroju- nazwy głównych ulic są identyczne jak ich muranowskie odpowiedniki: al. Solidarności, Jana Pawła II, al. Andersa.....

Budowa pierwszych osiedli Nowej Huty, rok 1951. Na zdjęciu: arch. Tadeusz Ptaszycki (pierwszy z lewej strony) oraz Janusz Ingarden (drugi z prawej) Foto: W. Łoziński.
Podobnie jak na Muranowie, część planowanych pierwotnie budynków nigdy nie powstała. Nigdy nie zbudowano na przykład teatru, który miał zamykać optycznie plac Stalina (obecny plac Centralny) ani monumentalnego ratusza w Alei Róż, który – jak pisze znawca Nowej Huty Maciej Miezian w przewodniku turystycznym po tej dzielnicy (Wydawnictwo Bezdroża, Kraków 2004) – miał być „skrzyżowaniem ratusza wystawionego przez hetmana Zamoyskiego w Zamościu z wzniesioną na polecenie Aleksandra Macedońskiego latarnią morską w Faros“.

Plac Centralny, początek lat 60. Zdjęcie pochodzi z wystawy "Nowa Huta - najmłodsza siostra Krakowa", plac Centralny w Nowej Hucie, lipiec-wrzesień 2007 r.
W sumie przez pierwsze 10 lat przez Nową Hutę przewaliło się 200 tysięcy przybyszów. 85 tysięcy osiadło na stałe. Wszystkie mieszkania w Nowej Hucie miały – z ówczesnej perspektywy i w porównaniu z zaniedbanymi wóczas krakowskimi kamienicami – wysoki standard: łazienki z ciepłą wodą, spłukiwane ustępy, centralne ogrzewanie i gaz. Mimo to, mieszkanie w Nowej Hucie uchodziło w Krakowie za coś gorszego. Tamto przekonanie pokutuje do dziś, czego odzwierciedleniem są znacznie niższe ceny mieszkań w tej lokalizacji, nie znajdujące uzasadnienia, bo Nowa Huta – w przeciwieństwie do innych peryferyjnych osiedli – jest świetnie skomunikowana z centrum miasta.
Z drugiej jednak strony, Nowa Huta staje się coraz bardziej modna. Muranów mógłby nauczyć się od Nowej Huty (i także na jej błędach) jak się skutecznie promować. Już w latach 90. przedstawiciele krakowskich środowisk naukowo-artystycznych zwracali uwagę na nowohuckie paradoksy i nawoływali do przedstawiania tego miasta-dzielnicy jako „gotowego parku tematycznego“ i „skansenu“ dla zagranicznych turystów. Hasło „skansenu“ szybko nabrało komercyjnego wydźwięku dzięki działalności firmy Crazy Guides, obwożącej po Hucie turystów starymi trabantami i nyskami i inkasujących po kilkaset złotych za trasę, obejmującą m.in. wizytę w autentycznym nowohuckim mieszkaniu wyposażonym w stylu PRL oraz posiłek i dancing w oldschoolowej restauracji „Stylowa“. Konwencja, jaką przyjęli Crazy Guides, budzi od początku kontrowersje, zwłaszcza ze względu na podejście do mieszkańców Nowej Huty, którym przydzielono w tych występach rolę „mieszkańców zoo“. Taka pułapka myśleniowa grozi też wszystkim, którzy będą zajmować się Muranowem – nietrudno pominąć w swoich akcjach mieszkańców, zwłaszcza gdy dominują wśród nich ludzie starsi i jak na Muranowie – często niechętni do interakcji z przybyszami. Tyle, że na takim instrumentalnym podejściu można wiele stracić, nie mówiąc tylko o poparciu dla wszelkich muranowskich akcji, ale choćby dostępie do autentycznych historii, jakich nie znajdzie się w żadnym archiwum.
Korzystałam z książki Macieja Mieziana „Nowa Huta. Socjalistyczna w formie, fascynująca w treści“, Wydawnictwo Bezdroża, Kraków 2004 oraz z książki Martina Kaltwassera, Ewy Majewskiej i Kuby Szredera „Futuryzm miast przemysłowych. 100 lat Wolfsburga i Nowej Huty“, Korporacja Ha!Art, Kraków 2007












